1/05/2015

Pozostać sobą

Kubek gorącej herbaty, głębokie, duszne dźwięki i stłumione światło. W takim nastroju przystępuję do próby ubrania w słowa tego, czym chcę się dziś z wami podzielić. Tematu nie musiałam szukać, sprowokowały mnie wasze pytania i maile, które obnażyły kondycję psychiczną młodszej części społeczeństwa. 

Zbyt wiele osób cierpi z powodu zachwianej samooceny. Współczesna kultura stawia nam bardzo wysokie wymagania, musimy być piękni, prowadzić zdrowy i aktywny tryb życia, być szczęśliwi, popularni, pewni siebie, wykształceni. Człowiek nie żyje jednak po to, by spełniać oczekiwania otoczenia. Celem nie jest osiągnięcie doskonałości. Celem życia jest droga, życie samo w sobie. Bez względu na to kim jesteśmy, wszyscy w równym stopniu zasługujemy na miłość i akceptację. Kultura indywidualizmu, w której obecnie żyjemy, wywiera na nas presję. Nieświadomie podejmujemy próby sprostania jej wymogom, chcemy pozostać piękni, sprawni fizycznie, mieć interesujące pasje, osiągnąć sukces, popularność, a do tego wszystkiego dbać o wnętrze, rozwijając się i nieustannie dokształcając. W pogoni za kolejnymi, niezbędnymi w naszym przekonaniu, celami do osiągnięcia, gubimy kontakt z samym sobą. Przestajemy się orientować, czego tak naprawdę pragniemy. Trudno jest nam odpowiedzieć sobie na pytanie, kim jesteśmy, jaki jest sens naszego istnienia, co tak naprawdę nas może uszczęśliwić? 

Lekcję miłości w życiu powinniśmy zacząć od siebie. Miłość własna jest według mnie najlepszą metodą na dotarcie do prawdziwego potencjału, który w sobie skrywamy. Wszelkie lęki i wątpliwości biorą się z braku zaufania do swojej wewnętrznej siły i mądrości. W momencie, kiedy zaczniemy otwierać się na siebie, kiedy zrozumiemy, że nasza egzystencja ma sens sama w sobie, że nie musimy nikomu niczego udowadniać, pozbędziemy się wewnętrznych napięć i lęków. Jesteśmy dziełem natury, częścią wszechświata, który jest doskonały. My też rodzimy się doskonali. Mamy w sobie miłość i mądrość, posiadamy wszystko, czego potrzebujemy. Inność jest naszą siłą. Nie musimy się porównywać, bo to, co nas odróżnia od reszty, jest naszym największym potencjałem.

Przejawem siły jest umiejętność oparcia się oczekiwaniom otoczenia, wyzbycie się zachowań, które mają nam zagwarantować akceptację ze strony innych ludzi, które są ukierunkowane na zaspokojenie ich potrzeb. Bycie sobą jest zdrowe i jest cool. Nie wierzcie w to, co piszą w Elle.

Love,
Ada

13 comments:

  1. Pięknie napisane, ale mam do Ciebie pytanie, zupelnie abstrakcyjnie, prosze tego nie odbierac jako forma zaczepki. Gdybys nie byla tak szczupla osoba zeby nie powiedziec chudą jaką jestes i do tego z tak pięlnymi rysami twarzy, dalej kochalabys sama siebie? Zalozmy za jestes przecietnego wzrostu, wazysz okolo 65 kg. Nadal?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Błędnie zakładasz, że nie mam powodów do kompleksów, to jest niezależne od opinii otoczenia. Miałam taki moment, kiedy zupełnie siebie nie akceptowałam, poważnie. Dopiero, gdy zrozumiałam, że nie ma możliwości, żeby jedna osoba spełniła oczekiwania reszty (które zresztą rownież są rozbieżne), pozwoliłam sobie na niedoskonałość, udało mi się zaakceptować i polubić to, co wcześniej stanowiło problem.

      Delete
  2. Twoje słowa są tak piękne czy mogę je powiesić w formie cytatu we własnym pokoju :) ?

    ReplyDelete
  3. od rozpoczęcia liceum nie potrafię zaakceptować siebie, od strony wizualnej. mimo, że jestem oczytana, interesuję się sztuką i moje zainteresowania są dość wartościowe, to wciąż uważam siebie za zero. wciąż jest ktoś ładniejszy. wiem, gdzie leży problem i dociera do mnie. piękne osoby w ekranie komputera mają albo coś poprawione albo doskonale pomalowane i wgapianie się w celebrytki/modelki jest nienormalne. to ich praca, a ja jestem tylko zwykłą dziewczyną. czasem zdarzy mi się obejrzeć jakiś program o metamorfozach kobiet. zawsze mnie zastanawia jak mam zmienić siebie bez operacji. maluję się, włosy są jako tako ułożone, ciuchy i okulary dobrane, więc nie ma już szansy na poprawę. przez kilkadziesiąt lat będę musiała przecież żyć sama ze sobą. jestem nieszczęśliwa i zapewne to się nie zmieni, bo żyję z własną twarzą dzień w dzień. mam nadzieję, że akceptacja nadejdzie z wiekiem i nie ruszy mnie opinia dziewuchy ledwo przechodzącej z klasy do klasy i spędzającej weekendy w "Pomarańczy" (Katowice). trudno jednak znieść te szepty i wytykanie wszystkiego.

    ReplyDelete
    Replies
    1. z pewnością nadejdzie, zrozumiesz, że atrakcyjność to subiektywna opinia i zależy w dużej mierze od naszego nastawienia do siebie, jeśli czujesz się dobrze w swoim ciele, to od razu ludzie odbierają cię inaczej, tak to działa, naprawdę. chodzi o sposób poruszania się, dumę, sposób mówienia, spróbuj w ten sposób poeksperymentować

      Delete
  4. Pięknie napisane. Naprawdę potrafi podnieść na duchu w pewnym sensie. Ale jak to zrobić żeby znaleźć miłość własną i dotrzeć do własnego potencjału? Jak przestać walczyć o akceptacje otoczenia? Nie mam pojęcia jak zacząć i co dokładnie zrobić.

    ReplyDelete
    Replies
    1. przeczytaj mój komentarz powyżej, spróbuj się do siebie "przekonać", wypisz sobie wszystko to, za co siebie lubisz, znajdź w sobie mocne strony. staraj się żyć tak, jakbyś była indywidualnością i kimś wyjątkowym (bo jesteś), pamiętaj o tym, zachowuj się po królewsku, dbaj o siebie, zakładaj po domu diadem jeśli masz ochotę! bądź otwarta wobec innych, nie krytykuj ludzi i często się uśmiechaj do nich

      Delete
  5. http://olx.pl/oferta/h-m-nowa-skorzana-czarna-kamizelka-jedyna-wyjatkowa-CID87-ID5Hdlr.html , jeszcze raz bardzo dziekuje :)

    ReplyDelete
  6. Praca nad sobą przychodzi mi z trudem. Często cofam się do początku. Jak sobie w tym pomóc?

    ReplyDelete
    Replies
    1. snuj marzenia, fantazje i wizualizuj nową siebie

      Delete
  7. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete