1/06/2015

Tożsamość wtórna

Czy to, kim jesteśmy jest określone za pomocą informacji zapisanej w naszym wnętrzu, do której próbujemy dotrzeć? Odkrywamy siebie i nieustannie poznajemy, coraz bardziej zbliżając się do prawdy o sobie samych? A może jesteśmy wyłącznie obrazem naszego umysłu, mniej lub bardziej świadomym wyborem, który podjęliśmy?

To pytanie od dłuższego czasu zajmowało moje myśli, zastanawiałam się na ile moja osobowość jest zdeterminowana przez geny, czy pozycje planet w momencie narodzin. Na podstawie osobistych doświadczeń odważę się stwierdzić, że prawda o nas w dużej mierze jest wynikiem tego, w jaki sposób o sobie myślimy. Nie zaprzeczam temu, że pewien potencjał, kierunek, w jakim możemy (ale wcale nie musimy!) się rozwinąć jest określony już w momencie naszych narodzin, jednak to my (najczęściej nieświadomie) wybieramy swój własny kostium tożsamościowy, w który po pewnym czasie zaczynamy wierzyć, uznajemy za swój. Przywiązujemy się do określonych cech, planów. Zmiany podejmujemy niechętnie, obawiamy się ich. 

Obecnie często możemy się spotkać z narracją, która zakłada, że "bycie sobą", to bycie naturalnym, prawdziwym, kimś, kto nigdy nie gra. Ośmielę się jednak twierdzić, że coś takiego jest niemożliwe do osiągnięcia. Nie ma "prawdziwych" nas. Prawdziwe jest to, co sami uznamy za prawdziwe i w co uwierzymy. 

Autentyczność jest zgodą na pozwolenie sobie bycia kimś, kim chcemy być. Namawiam do podjęcia próby określenia własnej osoby, refleksji nad tym, czy kierunek, który obraliśmy jest na pewno tym najbardziej odpowiednim? Może jednak spróbować innego siebie? Nie warto trzymać się kurczowo jednej tożsamości, lepszym rozwiązaniem jest uważne przyglądanie się możliwościom, jakie daje nam rzeczywistość, świadomy wybór i podejmowanie próby zmiany tego, co chcielibyśmy zmienić. Wniosek? Jesteśmy tym, kim myślimy, że jesteśmy. Możemy siebie dowolnie kreować, zmieniać. To, co wydaje się teraz niemożliwe, jest w zasięgu ręki. 

Praktyka: zastanówcie się, jak chcielibyście żyć, jaką być osobą? Nie ograniczajcie swojej wyobraźni, pozwólcie sobie na to, co teraz uznajecie za nierealne. Określcie bardzo dokładnie te cechy. Uwierzcie w ten sen, a obiecuję - zacznie się spełniać.

Love,
Ada

22 comments:

  1. Na początku to bardzo ciężkie. Przypomina raczej oszukiwanie siebie i wmawianie sobie, że czarne jest białe. Jak przejść przez te pierwsze trudności?
    Możesz podać jakiś przykład ze swojego życia?

    ReplyDelete
    Replies
    1. oh, wielokrotnie! np. wmówiłam sobie, że będę studentką ASP, choć nic na to kiedyś nie wskazywało

      Delete
    2. a w przypadku cech charakteru?

      Delete
    3. pierwszy z brzegu przykład - z wycofanej osoby do osoby pewnej siebie i podejmującej ryzyko, bez obawy o ocenę

      Delete
    4. Ciekawi mnie w jaki sposób udało Ci się zmienić z osoby wycofanej (i na czym polegało to wycofanie?) w pewną siebie? jak wyglądał ten proces?

      Delete
  2. Ja uważam,że to mega oszukiwanie siebie,uleganie pewym iluzjom. "będę studentka asp,bo Ci ludzie tacy fajni,bo prestiż",zamiast zadanie sobie pytania-czy to chcę robić? czy chodzenie na zajecia,robienie projektow sprawia mi przyjemnosc.

    ReplyDelete
    Replies
    1. what? proszę nie wkładać mi w usta cudzych słów

      Delete
    2. chyba rozwinę, aczkolwiek nie pojmuję po co, wydaje mi się, że przesłanie tekstu jest dość klarowne. nie uważam, że byłam (jestem) predestynowana do konkretnego zajęcia, tożsamości, po prostu to był mój wybór i konsekwencja kilku czynników, które na to wpłynęły (np. środowisko, wrodzone umiejętności). słowo "wmówiłam" użyte było w znaczeniu "podjęłam taki wybór", choć wydawało mi się to wtedy niemożliwe do zrealizowania, bo plan A był odmienny

      Delete
    3. To był przykład. Ulegamy pewnym stereotypom,iluzji.

      Delete
  3. Naprawdę ciekawie piszesz. Z przyjemnością tu zaglądam codziennie i czekam na kolejne wpisy.

    ReplyDelete
  4. Dosyć odważnie napisane. Dla mnie bardzo mądrą teorią jest ta z "Granicy" Nałkowskiej- "Jest się takim, jak myślą ludzie, nie jak myślimy o sobie my." Ludzkie ego, wszelkie mechanizmy obronne, wypierają z naszej świadomości nasze słabości, które mimo wszystko odbierają inni.
    Na przykład- przyszła mi teraz do głowy pewna zarozumiała, mało inteligenta koleżanka- przecież ona ma o sobie świetne zdanie!
    Wydaje mi się, że dążenie do określonych celów, wizualizowanie sobie "lepszego siebie" i wiara w to, że się uda ma ogromy wpływ i to jest właśnie to! Ale czy rzeczywiście jesteśmy tacy, jak o sobie myślimy?
    Swoją drogą, czy jest jakiś naukowy dowód na to, że pozycja planet w momencie naszych narodzin ma jakikolwiek wpływ na nasze życie?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wlasnie dlatego jest tyle ksiazek na temat wyzbywania sie ego,ktore mowia o tym ze ani otoczenie ani my sami nie wiemy jacy jestesmy.

      Delete
    2. Chyba sekty ;)))

      Delete
    3. ja z kolei sądzę, że to, co myślą o nas inni nie może być prawdą o nas, każdy ma swoją indywidualną perspektywę, nie ma takiej sytuacji, w której wszyscy myślą jednakowo. tekst jednak, jak zresztą zauważyłaś, jest na nieco inny temat, czyli o sile kreacyjnej, którą w sobie nosimy i z której często nie zdajemy sobie sprawy. astrologia to nauka, dopiero od kilku wieków nie jest uznawana na uniwersytetach (usunięta na UJ w XVIII w.), powstała jej pop wersja w magazynach, ludzie mylą to z rzeczywistą astro.

      Delete
    4. No nie wiem. Skad wiemy np. O naszej atrakcyjnosci? To sie pojawia dopiero kiedy widzimy ze podobamy sie INNYM:)

      Delete
  5. Kiedy uświadomiłaś sobie tak naprawdę, że chcesz iść na ASP i zaczęłaś się do tego przygotowywać? W jakim wieku się dostałaś?

    ReplyDelete
    Replies
    1. w październiku po maturze byłam jeszcze na UJ na filmoznawstwie (plan był taki, że to wstęp przed filmówką), w ostatniej chwili zrezygnowałam i poszłam na visual merchandising (2 lata) w krakowskich szkołach artystycznych, tam się ostatecznie przekonałam, że jednak wybiorę wnętrza.

      Delete
  6. Bardzo mądry wpis. Kilka miesięcy temu mój światopogląd uległ lekkiej zmianie (zawiodły mnie wartości/osoby w które wierzyłam), dlatego postanowiłam skupić się na sobie i kreować w pewien sposób swoją osobę przed samą sobą oraz analizować jaką osobą chciałabym być, jakie cechy "usypiałam" wewnątrz siebie dotychczas. Odkryłam ogromny potencjał, fascynującą osobę. To jest pewien sposób poszerzania własnych horyzontów. Poza tym.. nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że otoczenie może nas trafnie określić. Inaczej zachowujemy się przy najbliższych przyjaciołach, rodzicach , partnerach, osobach nowo poznanych, osobach starszych, osobach, które w jakiś sposób nas onieśmielają, bądź działają na nas pobudzająco. Zatem, która z ról miałaby być prawdziwa? Odkąd zaczęłam widzieć w sobie kogoś innego, zaczęłam bardziej akceptować siebie, ludzie zaczęli do mnie lgnąć, mężczyźni szukać kontaktu. Zgadzam się więc, że to jak siebie postrzegamy wpływa na to jak jesteśmy postrzegani. Mam w głowie mnóstwo aktualnych przykładów potwierdzających tą tezę, jednak nie będę się już rozpisywać..;) Uważam za fascynujące fakt, że jesteśmy istotami, które w niewielkim stopniu wykorzystują swój potencjał! Wystarczy sięgnąć szerzej, głębiej!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Powiedz cos wiecej bo mi sie to wydaje bardzo trudne. Ile trwał ten ' proces'? O jakich cechach zapomniałaś a jakie wypracowalaś? To bardzo ciekawe co napisałaś.

      Delete
  7. Rozpoczęło się to jakieś 3 miesiące temu, ale to nie jest proces, który "trwał", tylko proces, który cały czas trwa. Nie ma w tym nic trudnego, zastanów się jakim człowiekiem chcesz być i zacznij to robić, od teraz.

    ReplyDelete
  8. to jest najlepsza rada jaką mogłam dostać. !

    ReplyDelete